Co teraz? Co dalej robić?

Pierwsza, najważniejsza rzecz, której początkujący rodzic transdziecka nie docenia, to IMIĘ. Końcówki rodzaju męskiego i żeńskiego mogą się mylić, ale na początek najważniejsze jest imię. Zwracanie się do kogoś jego imieniem jest dowodem na to, że uznajemy jego istnienie. Że widzimy w tej osobie konkretnego człowieka. Więc po pierwsze – imię. To trudne? Kobiety po wyjściu za mąż zapominają stare nazwisko 15 minut po ślubie. Czyli się da. Ewelina (42 lata), mama Alka (14 lat)

Wiem, jak rozmawiać. Wiem, jak pomóc. Wiem, jak bronić. Wiem, jak być oparciem. Wiem, jak kochać. Już nie płaczę. Jest we mnie spokój. Oddycham. Moje dziecko, mój T-synek jest szczęśliwy. Uśmiechnięty, wrócił do społeczeństwa, do życia, śpiewa, w głos się śmieje, a ja z nim. Jestem silna, dla mojego dziecka. Dla Michała. Jest wyjątkowy: odważny ponad wszystko, żeby wyjść i mówić o sobie, pokonać wstyd, strach, obawę przed niezrozumieniem, hejtem, odrzuceniem. Przetrwał. Małgorzata K.-O. (48 lat), mama Michała (15 lat), Warszawa

Wyraźnie w piątej klasie szkoły podstawowej usłyszałam: „Żadnych brokatów i sukienek”, i tak moja nadzieja na olimpiadę w damskim sporcie okazała się być synem. Ślicznym, mądrym, wspaniałym. Z wieloma problemami, z którymi spróbuję mu pomóc sobie poradzić, bo to moje dziecko. Nie jakaś osoba obok. To moje dziecko, ktoś, kogo świadomie wprowadziłam na ten świat i kto będzie mi w życiu towarzyszyć najdłużej jak się da. Aga

Comment on this FAQ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *