Poznań i My

Sierpniowy, sobotni marsz w Poznaniu. Mimo wakacji, uczestnicy i zwolennicy dopisali, wiele osób wybrało się na marsz rodzinnie. Na początku łatwo nie było, ale ani kontrmanifestanci, ani rzęsisty deszcz i wiatr nie byli przeszkodą, humory nam dopisywały. Jak widać w załączonej relacji fotograficznej deszcz nie przestraszył również prezydenta miasta, cieszy nas jego poparcie. W tak licznym gronie maszerowało się wspaniale.

I Marsz Równości w Częstochowie

Już w pociągu z Łodzi do Częstochowy, w jednym wagonie jechały z nami dwie zwracające na siebie uwagę osoby. Była to starsza para z różańcem i krzyżem w dłoniach, odziana w długie, czerwone szaty z religijnymi emblematami na plecach. Natknęłyśmy się na nią również tuż po wyjściu z pociągu. Dwóch chłopaków z tęczowych służb informacyjnych, którzy wskazywali drogę z dworca na marsz, zostało uraczonych przemową „czerwonych krzyżowców” na temat zguby moralnej narodu. Zastanawiam się, czy można tak sobie na ulicy podejść do kogokolwiek i bez zgody przekonywać go do swojej filozofii życiowej? Państwo „krzyżowcy” nie ograniczyli się do pouczeń, zwróciłyśmy im uwagę, że swoimi słowami obrażają LUDZI. Trochę to wszystko dziwne w kraju teoretycznie świeckim, gdzie nie każdy jest katolikiem, takie wciskanie na siłę swojej ideologii. Ze starszą parą spotkałyśmy się ponownie w czasie marszu. Tym razem kobieta dosłownie leżała krzyżem na środku chodnika, mężczyzna klęczał obok, skutecznie blokując nam dalszą drogę. To trochę niezwykłe leżeć w biały dzień twarzą do ziemi na środku trotuaru… Nie wiem, czy jeśliby ktoś rozłożył leżak i zaczął się opalać na trasie pielgrzymów policja również prowadziłaby z nim uprzejme negocjacje ?

Na naszej drodze stanął również  mężczyzna z transparentem „Bez matki, bez ojca nie ma ciebie”. Nie bardzo wiem, o co mu chodziło, bo hasło stwierdzało znany powszechnie fakt, ale mężczyzna został uznany za oponenta i z nim również negocjowano. W efekcie policjanci otoczyli go wianuszkiem, a my spokojnie przeszliśmy obok. Ciekawe, co pan powiedziałby na temat tego, że co prawda do poczęcia potrzeba obojga rodziców, ale do kochania, wychowania, utrzymania to wielu ojców w Polsce już tak się nie kwapi? Łatwo dotrzeć do statystyk mówiących o ilości dzieci wychowujących się w niepełnych rodzinach, ilości niepłaconych alimentów, ilości matek samotnie wychowujących dzieci niepełnosprawne. Można mnożyć problemy polskich dzieci i rodzin… Na ten temat haseł było brak.

Ten marsz był wyjątkowy, bo w kilku momentach przeradzał się w stacjonarną manifestację. Tak było, gdy po raz kolejny zatrzymaliśmy się, tym razem na przeciwko „ślicznych chłopców” z transparentem: „Dziś homoseksualizm, jutro pedofilia”. Nie wiem, czy mówili o swoich planach? Ale pedofilia to czyn karalny! Panowie, nie tak uśmiechnięci i z niecenzuralnymi okrzykami (w przestrzeni publicznej!), postanowili jednak dołączyć do naszego marszu w drodze powrotnej. Co prawda oddzieleni od nas kordonem policji, ale towarzyszyli nam jakiś czas ramię w ramie po równość.

Częstochowa zostanie jednak w mojej pamięci słoneczna i w kolorach TĘCZY.

Alicja

My, Rodzice na festiwalu Open’er

Festiwal Open’er to nie tylko muzyka. Na terenie festiwalowym jest także namiot z kilkudziesięcioma stoiskami organizacji pozarządowych. Wśród wielu innych NGO jest także i KPH. Z radością stwierdziłem, że najwięcej osób było właśnie tutaj.

W sąsiednim namiocie codziennie odbywają się spotkania z NGO. Magda Świder z KPH i ja rozmawialiśmy o tym, jak rodzice widzą sytuację osób LGBTQIA. Staraliśmy się raczej mówić o tym, co robimy  i co moglibyśmy zrobić. niż o dyskryminacji. Miałem wrażenie, że ogląd sytuacji osób LGBTQIA z punktu widzenia ojca było interesujące dla widzów.  Ciekawe były także indywidualne rozmowy z rodzicami po spotkaniu.

Zaszczytem dla organizacji My, Rodzice było wejście na scenę bezpośrednio po Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Marek Błaszczyk 

Z wizytą u Rzecznika Praw Obywatelskich

W środę, 4 lipca przedstawicielki i przedstawiciel stowarzyszenia zostali przyjęci przez Rzecznika Praw Obywatelskich – Adama Bodnara. Na spotkanie zaproszone było także stowarzyszenie Akceptacja, które reprezentowały dwie osoby.

Poza panem Adamem Bodnarem obecna była Rzeczniczka Sylwia Spurek, Naczelniczka Równego Traktowania Anna Mazurczak i specjalistka od zagadnień równościowych Agata Kwaśniewska. Nasze stowarzyszenie w sile sześciu osób zaprezentowało wizję i misję działalności a także perspektywę rodziców osób LGBTQIA. Niezależnie od działań lokalnych, które podejmowane są od wielu lat w różnych częściach Polski, podkreśliliśmy, że obecnie, dzięki instytucjonalizacji  aktywności, możemy realizować projekty, które pozwolą innym rodzicom i dzieciom skorzystać z naszego doświadczenia i wiedzy.

Rozmowa rozpoczęła się od wstępu Rzecznika i Naczelniczki o działalności biura, także na tle obecnej sytuacji politycznej w kraju. Potem każda zaproszona osoba miała okazję opowiedzieć o tym, czym się zajmuje w stowarzyszeniach.  Atmosfera spotkania była bardzo przyjazna , ale bez zbędnych uprzejmości, które w nadmiarze budują dystans, dlatego też nie odpytywaliśmy się wzajemnie a po krótkim przedstawieniu wywiązała się ciekawa rozmowa.  Celem pierwszego spotkania było przekazanie informacji o dotychczasowej nieformalnej działalności rodziców i przewidywanych kierunkach rozwoju. Podkreśliliśmy, że priorytetowa jest zawsze aktywność pomocowa, dzięki czemu nawiązujemy relacje z innymi ludźmi, którzy bywają bezradni wobec coming outu swoich dzieci.

Bez wątpienia przez cały czas, ponad dziewięćdziesięciominutowej  rozmowy, mieliśmy poczucie, że jesteśmy słuchani a misja, z którą przychodzimy jest ważna.

Jednym z nadrzędnych celów My, Rodzice jest budowanie sieci  sojuszniczej wśród heteroseksualnej większości, bo jeśli zagadnienia orientacji psychoseksualnej i tożsamości płciowej będą po prostu rozumiane, to nawet najgorsze i stereotypizowane emocje nie będą się rozpowszechniane z taką, jak dotychczas siłą.

Wyszliśmy z poczuciem,  że państwowa instytucja jest przychylna naszym działaniom , znakomicie rozumie negatywne skutki homofobii i szuka narzędzi, w obecnej sytuacji, żeby jej przeciwdziałać.

Dziękujemy Panu Rzecznikowi i całemu Zespołowi  za spotkanie.

Było ono dla nas bardzo ważne. A poza tym było miło.

Pierwszy Rzeszowski Marsz Równości

Nie mogło na nim nas zabraknąć. Towarzyszyła nam Fundacja Polistrefa z Krakowa.
Było to niesamowite przeżycie i cieszymy się, że mogliśmy w nim uczestniczyć.
Dziękujemy wszystkim, którzy byli:
tym z bardzo daleka i tym z bliska,
organizatorom za determinację i siłę,
mieszkańcom Rzeszowa i okolic za odwagę,
mamie Zosi, za to, że blisko nie miała, a przyjechała na swój pierwszy Marsz,
znajomym z Krakowa, za to, że zawsze są,
młodym i tym już odrobinę starszym za ich radość,
wirtualnym znajomym, że w końcu mogliśmy się spotkać,
Policji za kawał dobrej roboty.

Obywatelskie Dni Skupienia w Niepołomicach

Obywatelskie Dni Skupienia w Niepołomicach25 i 26 czerwca Irmina Szałapak i ja uczestniczyliśmy w Obywatelskich Dniach Skupienia w Niepołomicach. Uczestnikami byli przedstawiciele wielu stowarzyszeń i fundacji. Trzydniowe spotkanie było miejscem dyskusji nad obecna pozycją organizacji pozarządowych i ich przyszłością. Organizatorzy, z których najbardziej znany jest Kuba Wygnański starali się, aby to nie  była kolejna konferencja NGO. Stąd w programie znalazły się „niekonferencyjne” elementy, jak śpiew z Taizé i biegi.

Sumiennie braliśmy z Irminą udział w warsztatach na temat metod i  barier w dialogu, ale tutaj chciałbym opowiedzieć o innych spotkaniach.

Zaczęliśmy od spotkania z działaczką Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych 3+. Pani Teresa Kapela opowiadała o ponad dziesięcioletniej działalności swojej organizacji. Zapamiętałem dwa punkty: jak zaczynali, to dla władz rodzina wielodzietna równało się rodzina patologiczna. Prawda jest inna. Najczęściej to są/były (?) rodziny, dla których głównym problemem był nie alkohol tylko ubóstwo i niedostępność podstawowych dóbr i usług spowodowana biedą.

Z punktu widzenia tego ruchu, najpierw „kosiniakowe” a potem 500+ oznaczało dramatyczną poprawę sytuacji i wyjście ze stanu upadlającego ubóstwa. Ze wstydem wspomniałem sobie wówczas wyższościowe wizje wielu osób z 2015 roku przewidujące zamianę 500+ na alkohol.

Bardzo ciekawa była historia współpracy stowarzyszenia z władzami Grodziska Mazowieckiego,  które ze zdumieniem dowiedziały się o rzeczywistej liczbie rodzin wielodzietnych i ich RZECZYWISTYCH problemach. Pomyślałem sobie wówczas, że myślenie stereotypami bez żadnej wiedzy na dany temat dotyka nie tylko nas, tylko jest zjawiskiem powszechnym.

Wspaniałym przeżyciem było spotkanie z prof. Strzemboszem. W uroczej, nieco autoironicznej formie opowiadał o swoim życiu, a tak naprawdę o wyborach moralnych, które musiał dokonać. Dla osób w moim wieku, wiele spraw było aż za dobrze znajomych, dla osób młodszych, była to opowieść o świecie, który szczęśliwie przeminął, ale dzięki idiotom opowiadającym o sędziach SN, którzy mają krew na rękach właśnie do nas wraca.

Myślę, że żaden z uczestników nie zapomni spotkania z Ewą Szczęsną, wdową po „szarym człowieku, Piotrze S.” Opowiedziała o Piotrze, dobrym, pełnym różnych pasji człowieku, utalentowanym literacko autorze dowcipnych wierszy i limeryków. Dzięki niej, Piotr Szczęsny stał się dla nas bliskim człowiekiem, takim jak my, tylko bardziej od nas kochającym Polskę i gotowym do dużo większych od nas poświęceń dla niej.

W spotkaniu brali jeszcze udział Paweł Kasprzak z Obywateli RP i ksiądz Boniecki. Paweł Kasprzak, którego kojarzyłem ze wspaniałymi przemówieniami i niebywałym zmysłem do logicznego przedstawienia tego, co myślę mówił o swoim smutku i cierpieniu. Nie tylko dlatego, że Piotra już z nami nie ma i jego odejścia było straszne. Z ogromnym bólem mówił o obojętności olbrzymiej większości z nas. O tym, że poświęcenie Piotra nas przerosło i  uciekamy przed myśleniem o nim.

A teraz o nas. Każda organizacja mogła zorganizować 1.5 godzinne spotkanie. Skorzystaliśmy z tej okazji. Z radością informuję, że było ok. dziesięciu zainteresowanych osób (można było wybierać pomiędzy wieloma spotkaniami i przenosić się z jednego na drugie). Było ciekawie i mieliśmy okazję odpowiedzieć na wiele pytań.

Marek Błaszczyk

Tęczowy weekend w Elblągu

Sobota i niedziela 23.06-24.06.2018 były dniami Tęczowego Weekendu w Elblągu. Bogna z gdańskiego „Tolerado” zorganizowała stoisko Elbląskiej Grupy Wsparcia na Rzecz Osób LGBT+ „Pryzmat”.  Taka Grupa istniała już parę lat temu, ale niestety z różnych względów nie przetrwała. Zapadła decyzja, żeby wskrzesić „Pryzmat”.  Elbląskie wydarzenie było dobrym momentem na zaprezentowanie w Elblągu także naszego Stowarzyszenia, dlatego nie mogło mnie tam zabraknąć.

Przy stoisku, które z racji przyjaznej atmosfery troszkę potraktowałam jak swoje,  poznałam mamę Bogny, która całkiem niedawno prowadziła w Gdańsku cykl warsztatów rozszyfrowujących „nasze” literki, a także warsztat o poliamorii. Dana jest bardzo pozytywną, otwartą osobą. Teraz planuje zorganizować takie zajęcia w Elblągu.

A co na to Elbląg ? Jak nas przyjął ?

Podchodzili do nas różni ludzie. Wśród nich były: akceptująca mama lesbijki, akceptująca mama biseksualnej dziewczyny;  pani, która dowiedziała się, że w jej rodzinie jest osoba homoseksualna i postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej na „ten” temat. Rozmawiałam ze starszymi osobami. Głównie przychodziły kobiety. Jedna z nich opowiedziała o swojej przyjaciółce z młodości, która okazała się być lesbijką i zarazem najlepszą przyjaciółką, jaką miała. Inna z przekonaniem stwierdziła, iż sporo par homoseksualnych tworzy lepsze rodziny niż osoby heteroseksualne.  Odwiedziły nas dwie uczestniczki tegorocznego (i nie tylko) Kongresu Kobiet. Od nich też usłyszałam wiele ciepłych słów, czułam wsparcie i zrozumienie tematu. „Cieszę się, że jesteście w Elblągu. Przyda się nam trochę tolerancji. Tutaj nawet za ubranie można było oberwać”- to słowa nastolatki, która przyszła z rodzicami i młodszym bratem.

I pewnie po to, żeby nie było tak słodko, odwiedzili nas panowie, którym wyraźnie nie spodobała się nasza obecność.  Trzeba było wezwać policję, ale zanim się pojawiła na miejscu, agresorzy zniknęli.

Efektem Tęczowego Weekendu było oficjalne reaktywowanie Elbląskiej Grupy Wsparcia na Rzecz Osób LGBT+ „Pryzmat”. Tym samym mamy kolejną organizację, która mówi o tolerancji i szacunku do drugiego człowieka. Trzymam kciuki za powodzenie.  Są duże szanse, że Elbląg w przyszłym roku dołączy do marszowych miast.

Joanna Brzoza

Udział rodziców w Paradzie Równości

W  sobotę 9 czerwca przez Warszawę  przeszła  18 Parada Równości . Szli „weterani  i nowicjusze” . Upał był niełaskawy dla wszystkich. Trasa prowadziła szerokimi ulicami wśród siedzib korporacji i urzędów, mało kto nas widział, choć było nas kilkadziesiąt tysięcy. Spaleni słońcem warszawiacy, bez dostępu do świeżego powietrza mieli prawo wyjechać lub pozostać za zasuniętymi roletami i poprzestać na wsparciu duchem wielkiej społeczności LGBTQIA, która niezwykle kolorowa przeszła przez miasto.  Po raz kolejny byliśmy jako rodzice, jako najbliżsi sojusznicy. Nieistotne jest czy byliśmy jednakowo ubrani, jak wysoko sięgał nasz transparent, czy szliśmy równo, czy rozpierzchliśmy się wbrew ustaleniom. Byliśmy. Z własnymi hasłami, które mówią o tym, że jeśli chcesz, to rodzina jest zawsze.

Wśród paradujących szła młoda dziewczyna z kawałkiem tektury, na którym własnoręcznie napisała MAMO, KOCHAM Cię! Nie wiem, czy jej mama była z nami, jeśli nie, to może będzie w przyszłym roku.

Takiego wyznania nie zostawia się bez odpowiedzi.

W  sobotę 9 czerwca przez Warszawę  przeszła  18 Parada Równości . Szli „weterani  i nowicjusze” . Upał był niełaskawy dla wszystkich. Trasa prowadziła szerokimi ulicami wśród siedzib korporacji i urzędów, mało kto nas widział, choć było nas kilkadziesiąt tysięcy. Spaleni słońcem warszawiacy, bez dostępu do świeżego powietrza mieli prawo wyjechać lub pozostać za zasuniętymi roletami i poprzestać na wsparciu duchem wielkiej społeczności LGBTQIA, która niezwykle kolorowa przeszła przez miasto.  Po raz kolejny byliśmy jako rodzice, jako najbliżsi sojusznicy. Nieistotne jest czy byliśmy jednakowo ubrani, jak wysoko sięgał nasz transparent, czy szliśmy równo, czy rozpierzchliśmy się wbrew ustaleniom. Byliśmy. Z własnymi hasłami, które mówią o tym, że jeśli chcesz, to rodzina jest zawsze.

Wśród paradujących szła młoda dziewczyna z kawałkiem tektury, na którym własnoręcznie napisała MAMO, KOCHAM Cię! Nie wiem, czy jej mama była z nami, jeśli nie, to może będzie w przyszłym roku.

Takiego wyznania nie zostawia się bez odpowiedzi.

IV Trójmiejski Marsz Równości

Ponad 5,5 tysiąca uczestników przeszło spod Teatru Szekspirowskiego, Podwalem Przedmiejskim, Wałami Jagiellońskimi aż do klubu 100stocznia przy ul. Popiełuszki.
IV Trójmiejski Marsz Równości jest częścią szerszego wydarzenia, które odbywało się od 12 maja. W ramach Trójmiejskich Dni Równości liczne organizacje przygotowały m.in. projekcje filmów, spektakle teatralne czy wykłady poświęcone środowisku LGBT.

Z sercem w dłoniach na krakowskim marszu

Po ogłoszeniu ostatniego rankingu ILGA-Europe, w którym Polska znalazła się na przedostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej w kwestii przestrzegania praw osób LGBTQ, drugi w sezonie marsz równości nabrał jeszcze większego wyrazu i znaczenia.  Kraków ma długą tradycję maszerowania, ale to była rekordowa manifestacja pod względem frekwencji, wzięło w niej udział 7 tysięcy osób, protestujących wobec takiego stanu rzeczy.

Chcemy dialogu, a nie zbędnej dydaktyki (…) Koniec z udawaniem, że nie istniejemy – takie słowa organizatorów zaingurowały 14 Marsz Równości w Krakowie. Do tych apeli dołączyliśmy również my, rodzice z naszymi sercami, podążając razem z dziećmi i sojusznikami, za tęczową flagą, która liczyła rekordowe 30 m.

Na Rynku Głównym powitała nas kontrmanifestacja, ale przekrzyczeliśmy ich liczebnością i pokojowymi hasłami:„Wyjdźcie z szafy” i „Chodźcie z nami”. Jednak z informacji, które do nas dotarły po imprezie, nie udało się uniknąć bezpośredniego starcia. Dzień zakończył się atakiem kilku narodowców na młodych uczestników marszu w  miasteczku AGH, sprawą zajęła się policja.

Przypominamy:

WALCZYMY O PODSTAWOWE PRAWA CZŁOWIEKA,

O PAŃSTWO, KTÓRE WSZYSTKICH OBYWATELI TRAKTUJE RÓWNO.

Nie poddajemy się, następny marsz 26 maja w Gdańsku. Chodźcie z nami.