List otwarty do hierarchów Kościoła katolickiego

Po wstrząsających wydarzeniach podczas sobotniego marszu w Białymstoku,
kiedy poobijani, psychicznie i fizycznie, szukaliśmy pocieszenia i, rozpamiętując,  próbowaliśmy ukoić potargane emocje,
kiedy nasi znajomi i przyjaciele wydawali kolejno oświadczenia lub po prostu opisy zdarzeń tamtego dnia, świadczące o głębokich ranach i o tym, że nie do końca radzą sobie z traumą,
kiedy niepokój, dokąd to wszystko prowadzi, spędzał nam sen z powiek, postanowiliśmy napisać ten list i wysłać do hierarchów KK.
Jest on owocem, obaw, troski, ale przede wszystkim przeświadczenia, że musimy zabrać głos, żeby nie czuć się jak bezwolne marionetki w zawierusze politycznej.

List otwarty do hierarchów Kościoła katolickiego

 

Minął rok…

Czy można tu mówić o przypadku czy tak miało po prostu być?
Międzynarodowy Dzień Przeciwko Homofobii, Transfobii i Bifobii, a My, Rodzice obchodzimy 1 rocznicę rejestracji stowarzyszenia.
11 maja 2018 roku warszawski sąd zarejestrował stowarzyszenie rodziców i sojuszników osób LGBTQIA, a my, przyjmując wszelkie zobowiązania i przywileje wynikające z prawnego statusu, zaczęliśmy działać.
Plany mieliśmy i mamy rozległe, bo i o ważne rzeczy chodzi.
Czy jesteśmy wyjątkowi i niezwykle odważni? Nie, ale bardzo zdeterminowani. Bo od naszych dzieci i od nas wymaga się codziennych dowodów, że naturalny, nieheteronormatywny rozwój człowieka nie zburzy żadnych systemów wartości moralnych. My już wiemy, że je tylko wzbogaci swoją innością.
Dlatego angażujemy się tam, gdzie lekceważone są prawa naszych dzieci i ich przyjaciół.
Chodzimy na marsze i parady równości. W 2018 r. nasi przedstawiciele i przedstawicielki byli na wszystkich w Polsce, a także w Budapeszcie.
Nasze charakterystyczne serca z hasłami wsparcia są rozpoznawalne wśród przyjaciół i przeciwników.
Występujemy w mediach jako rzeczniczki i rzecznicy obrażanych i atakowanych osób LGBTQIA.
Piszemy listy do tych, którzy nie chcą widzieć różnorodności.
Wspieramy atakowanych i wykluczanych.
Rozmawiamy z ludźmi idącymi po władzę i prosimy, aby świat widzieli szeroko i sprawiedliwie.
W kilku miastach organizujemy systematyczne spotkania dla rodziców i bliskich osób nieheteronormatywnych.
Czy to dużo? Na pewno jeszcze za mało.
Czy nam się uda? Na pewno.
Powtarzamy: KOCHANIE, BĄDŹ SOBĄ, bo wtedy jesteś MÓJ MOJA MOJE.

Felieton przedwyborczy

Elżbieta Kruk jedzie do Brukseli

Właściwie już wszystko wiemy. Kto na pierwszym, a kto na ostatnim miejscu listy wyborczej. Wiemy też kto od kogo i kto za kogo. Niby nie ma niespodzianek, ale są zupełnie nowe deklaracje. W lubelskim okręgu pierwsze miejsce na liście kandydatek i kandydatów do Parlamentu Europejskiego dostała  pani Elżbieta Kruk. Pani Kruk wielokrotnie wypowiadała się w duchu nietolerancji i odbierania różnym grupom praw, a dwa dni temu została czyścicielką. Może łagodniej – orędowniczką oczyszczenia ziemi lubelskiej z LGBT. Przyszła europosłanka odważnie rozszyfrowała skrót i głośno powiedział , że to lesbijki i geje a nawet dołożyła neologizm „zmiennopłciowi”. Jako matkę osoby nieheteronormatywnej bardzo interesuje mnie dalszy los idei czyścicielstwa, jej planowany zasięg, termin eksterminacji. Chciałbym się przygotować.  Z jednej strony moją nadzieję budzi  wygrana pani Kruk, bo okręg wyborczy jest, najbardziej jak można, oddalony od brukselskiego poselstwa i być może trudy podróży zmniejszą chęć czyścicielstwa. Pamiętam jednak , że to właśnie w Lublinie ma miejsce terapia reparatywna i po wyjeździe pani euro- posłanki,  Lublin na polu czyszczenia nie zostanie sam.

Dalszy los idei czyszczenia interesuje mnie jeszcze w zakresie zaznaczania osób do wyczyszczenia. Na tym polu jest wiele sprawdzonych rozwiązań. Można się zaznaczyć  samemu, trzeba tylko zgodnie ustalić emblemat.  Można zbudować system wyłapywania elementów/obiektów, jeśli sami nadal się nie zgłoszą istnieją systemy zachęt i nagród dla tych,  którzy wiedzą i powiedzą.  I wtedy pojawia się pytanie Quo vadis  Lesbijko i Geju. Lubelszczyzna zamknięta. Świdnik rozważa szlabany.  Ze spuszczoną głową,  powoli  ….  sami lub z rodzinami idą LGBT, żeby uwolnić  ziemię lubelską od siebie.  Przestrzegam tylko lojalnie przed rozbudzaniem homofobii w całej Polsce, bo jeśli wszyscy prześladowani przez lewactwo i LGBT przyjadą na Lubelszczyznę, to region może logistycznie nie dać rady, a fundusze strukturalne z Unii na rozwój regionów wolnych od LGBT spływałyby powoli. A ile trzeba by się nagłosować, żeby homofobiczne projekty dostały priorytet. To ze dwie kadencje trzeba siedzieć w Brukseli.

Właściwie to, co napisałam  mogłoby być zabawne, gdyby nie było w tym antyludzkiej postawy. Idea czyścicielstwa głoszona przez kandydatkę Kruk  dopuszcza ironię,  ale wyklucza dialog.

Nie pochodzę z Lubelszczyzny. Pochodzę dużego miasta w środku Polski , które nie jest wolne od osób LGBTQIA i ich rodzin. Mam nadzieję, że moje miasto wkrótce podpisze Kartę Osób LGBTQIA.

Właściwie już wszystko wiem. Wiem też, że pani Elżbieta Kruk pojedzie do Brukseli. Nadal jednak nie wiem po co pani Kruk z przesłaniem eliminacji jedzie do Brukseli.

Dorota Stobiecka

PS Kłaniam się nisko wszystkim moim znajomym i nieznajomym z Lublina i ziemi lubelskiej, którzy działają na rzecz równości.

Czy warto rozmawiać?

Po naszej interwencji u małopolskiej kurator oświaty, do programu „Warto rozmawiać” zaprosił nas red. Jan Pospieszalski. Mocno rozważaliśmy nasz udział w tym skrajnie nam nieprzyjaznym programie telewizji publicznej. Wiemy jaki stosunek mają do niego organizacje LGBT. Nie spodziewaliśmy się niczego dobrego, ale jednak zdecydowaliśmy się 4 marca br. rozmawiać na żywo, przed widzami Telewizji Polskiej, o naszych dzieciach. Mieliśmy spore wątpliwości przed wystąpieniem jako stowarzyszenie, jednakże doszliśmy do wniosku, że ta konfrontacja jest potrzebna. Jeśli w telewizji publicznej występują tylko takie osoby jak w drugiej części „debaty” – to przeważająca większość Polaków nie ma możliwości zderzyć kompromitujących, niekompetentnych, nieprzystających do aktualnej wiedzy wypowiedzi z prawdą.
To absolutnie niekomfortowe zadanie wziął na siebie prezes stowarzyszenia, Marek Błaszczyk, który dzielnie je udźwignął. Marek miał okazje przedstawić nasz punkt widzenia na potrzebę edukacji antydyskryminacyjnej. Stanowczo podkreślił nasze stanowisko, wynikające bezpośrednio z wiedzy medycznej, że łączenie homoseksualności i pedofilii jest nieuprawnione i niebezpieczne. Mimo, że red. Pospieszalski wydawał się początkowo zgadzać w tej kwestii, cały program zakończył przywołaniem obu tych terminów w taki sposób, jakby były ze sobą powiązane. Karygodne jest to tym bardziej, że nie zdobył się na słowo konkluzji i nie zdementował tego stwierdzenia.