Pod Pałacem Prezydenckim

Dziś chcemy apelować o uwagę i refleksję do wszystkich rodziców:

Apelujemy do rodziców wspierających, by wspierali mocniej i głośniej, apelujemy do rodziców osób LGBT, którzy robią dzieciom piekło lub wręcz wyrzucają je z domu. Apelujemy o uwagę i refleksję do rodziców dzieci heteroseksualnych, aby ignorancją i obojętnością nie wychowywali przyszłych prześladowców i oprawców naszych dzieci.

Apelujemy do wszystkich przyzwoitych ludzi, bo dziś każdy musi wiedzieć, co myśleć na ten temat.

Ja nie wiem, jakim rodzicem jest Pan Prezydent, ale na pewno nie jest refleksyjnym człowiekiem. Jego dotychczasowa kampania wyborcza, ustami prominentnych posłów PIS jego wypowiedzi, podpisanie homofobicznej Karty Rodziny, a także ostatnie wystąpienie Pana Prezydenta po prostu buduje mur nienawiści i znosi całkowicie ostatnią granicę, która była gwarantem jakiegokolwiek dialogu.

Nasze dzieci zostały odczłowieczone, my zostaliśmy odczłowieczeni, nasze rodziny zostały odczłowieczone, bo wszyscy całym sercem wspieramy ich w walce o równe prawa. Nie ma naszej zgody na odczłowieczenie kogokolwiek.

Ostatnia haniebna wypowiedź prezydenta, będąca kontynuacją haniebnych wypowiedzi abp. Jędraszewskiego, pozbawia Pana Prezydenta moralnego mandatu do ubiegania się o urząd, i tym samym traci demokratyczną legitymację władzy. Nie ma naszej zgody na odczłowieczanie jakiegokolwiek człowieka, choćby jednego!

Rok przytulania

Minął rok. 8 czerwca 2019 zaczęliśmy przytulać dzieci na Paradzie Równości w Warszawie. Rodzice powoli zjeżdżali się do Warszawy. Byliśmy umówieni i przygotowani, mieliśmy własne stoisko, serca z napisami i zafoliowane duże kartki na sznurkach powieszone na szyi. Wyglądaliśmy komicznie. Nie wiedzieliśmy jak przyjmą to paradowiczki i paradowicze. Na początku, przed wymarszem, kolejki ustawiały się do Stonewallu, KPH-u, banków i korporacji. U nas było pustawo. Kiedy Parada ruszyła poszliśmy w jednakowych koszulkach, z sercami i kartkami na szyjach. „Chodź, mama przytuli” „Weź się przytul, tata” – zadziałało. Podchodzili do nas, przytulali się, ale też  z daleka, z dystansu czytali nasze kartki. Szliśmy jak naznaczeni. Ale w tym tłumie odważnych ludzi – bezpieczni. W trakcie marszu podeszła do nas para i spytała czy mogą się przyłączyć? Byli pierwszy raz, krótko po coming oucie syna, który im powiedział, żeby szukali rodziców, bo to ich grupa. To był znak. Jesteśmy rozpoznawalni. Po marszu przyprowadziliśmy nowych rodziców i sojuszników na nasze stoisko. Ustawiliśmy się w rządku zachęcając do przytulania. Rodzice wszystkich liter LGBTQIA. I wtedy zaczęło się naprawdę. Przytuliliśmy setki osób. Nie przesadzamy. Setki. Niektórzy płakali, niektórzy przychodzili po dwa razy. Pokazywali nas palcami. Ze zdziwienia, ze wzruszenia, z ciekawości.

Uwierzyliśmy w słowa Olgi Tokarczuk, że „to czułość jest istotą miłości”.

PS Przytulaliśmy do ostatniego marszu w 2019 roku.

 W listopadzie dostaliśmy nagrodę dla najlepszej inicjatywy na rzecz społeczności LGBTQIA, a to przecież zwykła czułość.