Żywa Biblioteka na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi

Żywa Biblioteka na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi

Żywa Biblioteka na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi

W sobotnie popołudnie, 24 marca br., mieliśmy okazję uczestniczyć w Żywej Bibliotece na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi jako rodzice dzieci LGBT. Chyba większość z nas wie już na czym polega Żywa Biblioteka, gdyż ta forma spotkania/czytania z powodzeniem funkcjonuje w Polsce już parę ładnych lat.

To metoda edukacyjna i międzynarodowy ruch na rzecz praw człowieka i różnorodnego społeczeństwa, który stosuje prosty sposób bezpośredniej rozmowy w celu przeciwstawiania się uprzedzeniom i dyskryminacji. Czytelnik, który przychodzi do biblioteki wypożyczyć książkę, tak naprawdę wypożycza człowieka, a rozmowa z nim zastępuje mu czytanie. Czytelnik otrzymuje kartę biblioteczną i spośród dostępnych tytułów Żywych Książek – osób reprezentujących grupy, obarczone stereotypami i uprzedzeniami, wypożycza te, które go najbardziej interesują. My przyjęliśmy zaproszenie jako rodzice dzieci LGBT. Zawsze kiedy bierzemy w udział w Żywej Bibliotece zastanawiamy się czy ktoś nas wypożyczy. Ale nie zdarzyło się, żebyśmy leżeli na półce. Tym razem wypożyczono nas ośmiokrotnie.

Wśród naszych czytelników zawsze są dzieci LGBTQIA, które nie wiedzą jak powiedzieć o tym mamie i tacie z silnej obawy przed odrzuceniem lub już odrzucone. A najczęściej nieakceptowane przez własnych rodziców, którzy próbują odczarować sytuację, czyli nakłonić je do heteroseksualności, a potocznie mówiąc – przerobić na swoją modłę, nie próbujących zrozumieć, a jedynie oczekujących od dziecka spełnienia własnych oczekiwań. Biseksualna dziewczyna, która z nami rozmawiała nie znajduje akceptacji swojej mamy, a tata pomija milczeniem ten temat, bo być może nie chce lub nie potrafi o tym rozmawiać, ale chociaż nie krzywdzi słowem. Można sobie tylko wyobrazić, jak istotny jest ten problem skoro dziewczyna, mimo, że jest już dawno dorosła i żyje na własny rachunek, a coming out też dawno ma za sobą, nadal nie może się z tym pogodzić i szuka pomocy u innych, obcych rodziców. I tutaj chcielibyśmy serdecznie podziękować bibliotekarce z Koluszek, o otwartym sercu i umyśle, u której mogła w odpowiednim czasie znaleźć zrozumienie, azyl, tak niezbędny w okresie dorastania.

Studentki pedagogiki chciały wiedzieć jak przyjęliśmy wiadomość o orientacji psychoseksualnej naszego dziecka, czy się z tym pogodziliśmy, czy i jak zakomunikowaliśmy to bliskim. Dziewczyny, niestety, potwierdziły nasze obawy, że studiując pedagogikę, nie miały żadnych zajęć z edukacji psychoseksualnej, obejmujących zagadnienia tożsamości płciowej, orientacji psychoseksualnej, nie wspominając o interseksualności. Prawdopodobnie w przyszłości zetkną się z uczniami LGBT nie tylko, nie posiadając wiedzy i profesjonalnego przygotowania, ale również swobody poruszania tego tematu w razie konieczności.
I oto przykład. Bardzo ciekawą rozmowę przeprowadziliśmy z wykładowczynią z Uniwersytetu Łódzkiego, która na co dzień uczy języka polskiego obcokrajowców. Do spotkania z nami skłoniła ją zatrważająca postawa młodzieży zza wschodniej granicy, która na temat osób LGBT reaguje, delikatnie ujmując, z otwartą niechęcią, zaliczając ich wręcz do patologii. Niezmiernie cieszy nas jedynie fakt, że mamy również takich pedagogów, otwartych na różnorodność, doceniających odmienność i jawnie występujących przeciwko dyskryminacji.
Do Żywej Biblioteki nie zajrzeli tylko rodzice, którzy nie chcą wiedzieć, nie chcą znać swoich dzieci, nie umieją o tym rozmawiać, bo nikt ich do tego nie przygotował lub po prostu się wstydzą. Zapraszamy następnym razem.